Zwycięskie prace konursu „Opowiem Wam Historię…”

| 0 comments

I miejsce „Opowiem Wam historię…”, Ida Kalinowska, SP nr 2 w Żychlinie, lat 9

Opowiem Wam historię o pewnym żychlińskim parasolu. Posłuchajcie…
W Żychlinie na ulicy Narutowicza otworzono nowy sklep z parasolkami. Stały tam najróżniejsze parasole- w kropki, paski, tęczowe, małe i duże. Wszystkie były szczęśliwe, oprócz jednego – niebieskiego parasola – Edka. Ten był smutny, ponieważ czuł się samotny. Brakowało mu bratniej duszy. Nie potrafił znaleźć przyjaciela wśród sklepowych parasoli.
Pewnego dnia dowieziono nowe parasolki. Jedna z nich była cała różowa i miała na imię Róża. Niebieski parasol zakochał się od pierwszego wejrzenia. Wydawało się, że nowa lokatorka też poczuła to samo. Edek już miał się przywitać i przedstawić, ale w tym momencie na dworzu zaczęło mocno padać. Trzy minuty później przyszli do sklepu klienci, którzy chcieli kupić parasole, by ochronić się przed deszczem. Pani w zielonym płaszczu, ku rozpaczy niebieskiego parasola, wybrała Różę. Edek był załamany i nawet nie zauważył, że kolejny klient chce go kupić. Gdy znalazł się w ręku nowego właściciela, pojawiła się w nim iskierka nadziei, że być może zaraz zobaczy Różę na ulicy i wyjawi jej swoje uczucia. Znalazł się na dworzu i zobaczył Różę, której nowa właścicielka zmierzała w odwrotnym kierunku niż jego pan. Gdy wiatr mocno zawiał, niebieski parasol wyrwał się z rąk właściciela. Różowa parasolka też chciała to zrobić, ale jej się nie udało. Starała się jak mogła i tak nic z tego. Parasol postanowił ją odnaleźć. Kiedy znowu zły wiatr zawiał, zdmuchnął go aż na jezdnię. Właściciel starał się go złapać. Różowa parasolka martwiła się o niego. Edek starał się uciec jak najdalej jezdni, a zbliżać do swojej koleżanki, lecz wiatr się nie poddawał i znowu rzucił go tak wysoko, że ten zaczepił się o antenę domu. Zobaczyły go jaskółki i spytały się, czy mogą pomóc? Parasol bardzo się ucieszył i dzięki pomocy życzliwych ptaków mógł nadal szukać Róży. Rozglądał się smutny i nagle potknął się o myszkę, która siedziała skulona. Mysz krzyknęła, żeby uważał jak chodzi! Edek poprosił ją o pomoc w poszukiwaniu pięknej, różowej parasolki. Myszka powiedziała, że widziała jakąś różową parasolkę obok gimnazjum. Niebieski parasol ucieszył się, ale w tym momencie złapał go jego właściciel. Parasol zauważył, że na szczęście idą w tę stronę, w którą chciał. Zobaczył różową parasolkę i ku radości parasolek okazało się, że ich właściciele są parą.
Od tej pory parasolki zamieszkały razem w przytulnym przedpokoju. I niebieski parasol już nigdy nie był smutny. Powiem wam w sekrecie, że te Edek i Róża to parasole moich rodziców i uwielbiam patrzeć, jak stoją przytulone w naszym domu.
Koniec

 

I miejsce „ERAGO – mój mały przyjaciel”, Zuzanna Jackowska, Sp nr 1 w Żychlinie, 9 lat

Pewnego letniego dnia, wybrałam się na łąkę by nazbierać bukiet kwiatów do wazonu. Na łące rosły piękne kaczeńce, chabry, dzwoneczki, lewkonie, stokrotki, łubin, więc wybór był duży. Udało mi się zebrać piękny bukiet pachnących ląką kwiatów. Kiedy wracałam z łąki i chciałam otworzyć dzrwi zauważyłam , ze nie mam kluczy od domu, które wisiały na tasiemce na mojej szyi. Pomyślałam cio teraz będzie, jak dostanę się do domu? Musiałam zostawić bukiet na werandzie i wrócić na łąkę, by odnaleźć klucze. Moje poszukiwania okazały się bezskuteczne, łąka była za duża, a klucz za mały. Chciałam już wracać, lecz mój wzrok skierowała się na coś błyszczącego w trawie. Sądziłam , że w końcu udało mi się odnaleźć zgubiony klucz, lecz gdy podeszłam bliżej nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Do ogromnej pajęczej sieci przyczepiony był mały ludzik. Był niewiększy niż mój najmniejszy palec u ręki, jego skóra była koloru kremowego, spod kapelusza, który nosił na głowie wystawały długie ciemne włosy, a z palców jego wystawały para złocistych skrzydełek. Myślałam, że śnie lecz ta istota odezwała się cienkim głosikiem:
– Pomóż mi dziewczynko, nie mogę wydostać się z pajęczej sieci. Lada chwila może zjawić się pająk i mnie pożreć. Jeszcze bardziej poczułam się zaskoczona faktem, że ta maleńka postać przemówiła ludzkim głosem. Postanowiłam jej pomóc i wyplątałam ją z sieci
– Kim jesteś maleńka istotko?
– Pewnie słyszałaś o istnieniu elfów?
– Tak słyszałam o elfach, ale myślałam, że to są tylko postacie z bajki, które rodzice czytają swoim dzieciom.
– Teraz sama widzisz, że elfy istnieją, lecz staramy się żyć w ukryciu i tylko niektóre dzieci potrafi a nas zauważyć jak na przykład ty.
W ogóle jak ma na imię moja wybawicielka?
– Mam na imię Zuzia i mieszkam w tym białym domku na skraju lasu, a ty jak masz na imię?
– Jestem Eragon, a domem moim jest czasami łąka, czasami las, a czasami odwiedzamy ludzkie siedziby i zamieszkujemy u nich na strychu. Całe szczęście, że dziś ty byłaś na łące, dzięki temu uratowałaś mi życie, a pająkowi zepsułaś obiad. Jak mogę ci się odwdzięczyć za uratowanie mi życia?
– Nie ma o czym mówić, na moim miejscu zrobiłabyś to samo. Jeśli masz ochotę możesz mi pomóc w poszukiwaniu zaginionych kluczy.
– Super, lecz ta łąka jest duża, a nas jest tylko dwoje, czy pozwolisz nam pomogą moi przyjaciele?
– No pewnie im więcej tym lepiej. Eragon wyjął z kieszeni coś w rodzaju gwizdka, dmuchnął w niego i po niecałej minucie zleciało się mnóstwo elfów. Wyglądały tak jak sobie zawsze wyobrażałam, kiedy mama czytała mi o nich bajki. Eragon powiedział im o moim zagubionym kluczu, po czym wszystkie elfy ruszyły na poszukiwania. Nie upłynęło pięć minut, kiedy elfowa dziewczynka przyniosła mi moje klucze. Byłam bardzo uradowana i wdzięczna za odnalezienie zguby.
– Dziękuję Eragonie tobie i twoim wszystkim przyjaciołom za pomoc.
Jak nazywa się ten śliczny Elf, który przyniósł mi moje klucze?
– To moja siostra Stella, która jest bardzo rada Cię poznać, a ja w podzięce za uratowanie mi życia zapraszam Cię po zachodzie słońca na Elfowa uroczystość, która odbędzie się na polanie przy rzece
– bardzo dziękuję za zaproszenie. Przyjdę na pewno.
Pożegnaliśmy się i po chwili Elfy znikły a ja wróciłam do domku. Włożyłam kwiaty do wazonu i z niecierpliwością czekałam na zachód słońca. Kiedy nadeszła pora udałam się na umówioną polanę. Elfy pięknie mnie przywitały, posadziły na brzozowym pieńku i poczęstowały kwiatowym nektarem. Nigdy w życiu nie piłam czegoś tak dobrego. Wszystkie Elfy były odświętnie ubrane, ich stroje mieniły się złotem i srebrem, dziwił mnie jedynie brak Eragona. Nagle wszystko ucichło, na środek wyszedł dostojny Elf i prosił byśmy przywitali następce tronu. Jakież było moje zdziwienie gdy tym następcą okazał się Eragon. Dał znak, by wszyscy ucichli, poczym opowiedział Elfom o dzisiejszej przygodzie na łące jak wpadł w pajęczą sieć i jak to ja uratowałam mu życie. Wszystkie elfy zaczęły mi dziękować, a Eragon na znak przyjaźni podarował mi czarodziejski gwizdek za pomocą którego zawsze mogłam go przywołać. Tak właśnie zaczęła się moja przyjaźń z Eragonem, która trwa do dziś.

II miejsce „Legenda o zapomnianej krainie”, Dawid Starczewski, SP nr 2

W bardzo odległych czasach kiedy to nikt nie wiedział jeszcze co to państwa i miasta istniało tajemnicze królestwo , którego nazwy nikt już dziś nie pamięta .W królestwie tym mieszkańcy żyli w dostatku oraz harmonii szanowali się nawzajem i nie wiedzieli co to zazdrość , gniew oraz chciwość . Królestwem władał potężny król , który miał wielkie serce i dbał o poddanych dając im wszystko co najlepsze ,w zamian oczekiwał tylko przestrzegania zakazu wychodzenia poza granice pięknej samowystarczalnej krainy i tak też było przez stulecia . Jednak pewnej nocy grupa dzieciaków żądnych przygód , kierowana ciekawością co znajduje się poza murami królestwa opuściła granice ukochanej krainy i wyruszyła w podróż .Szli przez wiele dni i nocy przez pustkowia i w końcu zabłądzili w mrocznym świecie , który był im obcy i okrutny , postanowili zawrócić lecz jak szybko się zorientowali błądzili w kółko i powoli zaczęli już tracić nadzieję , że jeszcze zobaczą ukochane królestwo .Gdy wydawało się , że to już koniec i przyjaciele poddali się zupełnie na ich drodze pojawił się sędziwy człowiek , który zaoferował pomoc i rozwiązanie wszelkich problemów.
Jak się pewnie domyślacie zagubione dzieciaki szybko ją przyjęły i udały się za starcem , którego mowa sprawiała , że zapominały o zasadach , które wpajał im dobry król . Szybko dotarły do zamczyska , które było mroczne i posępne ale dzięki czarom starca wydawało się dzieciakom najpiękniejszym miejscem na ziemi . Przez wiele lat czarodziej przetrzymywał śmiałków zatruwając ich umysły swoimi czarami i wywarami z tajemniczych ziół , aż w końcu zapomnieli co to miłość , przyjaźń i braterstwo .Tak wysnutych z uczuć czarodziej obdarował ich kompasem wskazującym drogę do ich krainy, workiem nasion roślin z których tworzył swoje tajemnicze wywary i odesłał do domu.
Młodzi wyruszyli w podróż i nim się spostrzegli byli na miejscu , opowiedzieli królowi swoją historię i podarowali nasiona , które otrzymali od maga i które miały być lecznicze . Szybko się jednak okazało że wywary robione z tychże ziół wcale nie są lecznicze a ludzie je spożywający bardzo szybko się zmieniają , odrzucają miłość oraz braterstwo na rzecz chciwości i zazdrości . Coraz częściej wybuchały konflikty , które w niedługim czasie doprowadziły do wojny domowej i kraina zniknęła w płomieniach .Ci którym udało się uciec rozeszli się w cztery strony świata i po wielu tysiącleciach nikt już nie pamięta o istnieniu krainy do , której zło nie miało wstępu . W miejscu w którym kiedyś znajdowało się królestwo znajduje się teraz miasto Żychlin , w którym mieszkają potomkowie ludu , którego władca umiłował dobro i w interesie nas wszystkich jest to abyśmy nie popełnili błędu naszych przodków dlatego musimy pamiętać aby wrota do naszej krainy były zawsze otwarte dla dobra a z hukiem zatrzaskiwały się dla zła.

Dodaj komentarz

Required fields are marked *.